PYRKON 2018 – relacja z drugiego oraz trzeciego dnia konwentu!

PYRKON 2018 – relacja z drugiego oraz trzeciego dnia konwentu!

24/05/2018 By Bartosz Kęprowski

Witajcie moi drodzy, pora na spóźnioną relację z drugiego oraz trzeciego dnia jednego z największych w Europie konwentów fantastyki, a mam tutaj na myśli tegoroczną edycję PYRKONU! Zatem bez zbytecznego gadania, przejdźmy od razu do sedna artykułu.

Wielka Maskarada – kostiumowe show pełną gębą!

Sobota to oczywiście zdecydowanie najważniejszy dzień poznańskiego Pyrkonu. Jest to weekend, a więc ludzie nie muszą iść do pracy, co skutkuje ich licznym pojawieniem się na omawianym festiwalu. Jednakże nie tylko dlatego, fani szeroko pojętej fantastyki tak tłumnie gromadzą się w sobotę na terenie Pyrkonu, oj nie. W drugi dzień poznańskich targów ma miejsce wizytówka uroczystości, wielka Maskarada – wydarzenie, którego zwyczajnie nie można przegapić. Temu też całą sobotę podporządkowałem sobie pod te fantastyczne – dosłownie i w przenośni, przedstawienie, i to właśnie jemu poświęcę najwięcej uwagi. Zatem Maskarada to cosplay’erowy raj.

P1160593

Wszyscy pewnie macie swoich ulubionych bohaterów z książek, filmów oraz gier, czyż nie? A teraz wyobraźcie sobie wysokobudżetową produkcję, w której Geralt z Rivii staje obok Senuy i pojedynkuje się z bohaterami z League of Legends, a potem w magiczny sposób przenosi się przeszłości i spotyka założycieli Hogwartu? Powiedzcie, że to niemożliwe? Tym najprościej rzecz ujmując jest właśnie Maskarada! Nietypowym i oryginalnym przedstawieniem z udziałem cosplay’erów, którzy wcielają się w jedne z najbardziej znanych na świecie postaci z różnych gier, filmów, książek oraz anime czy też mang. To prawdziwy spektakl, ponieważ oprócz wykonanych z pieczołowitością kostiumów, ich kreatorzy odgrywają na scenie krótkie scenki, niekiedy będące dokładnym odbiciem tych, znanych z odpowiednich dla ich postaci źródeł, lub ich zręczną parafrazą, a także czymś zupełnie nowym, wynikających z inwencji twórczej występującego autora.

P1160748

Tegoroczna edycja Maskarady została zdominowana przez bohaterów z sagi Wiedźmin, a szczególności jedną postać – Keirę Mertz, w którą dość często wcielały się kolejne cosplay’erki. Jednakże nie zabrakło też postaci z Warhammera, World of Warcraft, Harry’ego Pottera, czy też całej masy niesamowitych projektów własnych. Uroczystość trwała kilka godzin i została podzielona na tury, z których każdą następną zapowiadał prowadzący. Mimo dość długiego czasu, Maskarada dzięki odpowiedniemu rozplanowaniu nie nużyła, a wręcz przeciwnie, interesowała do samego końca.

P1160752

Przed ogłoszeniem wyników całą salę wypełniła głośna muzyka oraz efekty świetlne, mające urozmaicić widzom oczekiwanie. Trzeba przyznać, że pokaz był nad wyraz udany i cieszył oko. Spece od efektów specjalnych spisali się medal – nawet nie zauważyłem, kiedy minął czas, a na scenie pojawi się prezenterzy gotowi przedstawić wyniki. Warto tutaj dodać, że tegoroczna edycja Maskarady cechowała się na tyle wysokim poziomem, iż zebrane na uroczystości jury zdecydowało się wyróżnić poza głównymi kategoriami trzech kolejnych uczestników. Każdy z nich otrzymał możliwość spędzenia czasu z odpowiednim członkiem oceniającego go zespołu i zdobyć od niego nieco doświadczenia potrzebnego do kontynuowania jego pasji.

P1160777

Mimo iż uczestniczenie w Maskaradzie zabrało mi niemal cały dzień, aby mieć pewność udziału w rzeczonym wydarzeniu należało zająć miejsce w kolejce niemal godzinę przed jego rozpoczęciem, albo kupić, co najmniej dzień naprzód bilet, to udało mi się zahaczyć o kilka ciekawych atrakcji. Jedną z nich było stanowisko Chip, gdzie utalentowany grafik mógł wykonać wasz autoportret na dowolnym, wymarzonym przez Was tle. Wystarczyło podać interesujące Was klimaty, a po kilku minutach trzymaliście w ręku zdjęcie, na którym np. mieliście trzy pary dodatkowych rąk. Nie należy również zapomnieć o innych możliwościach oferowanych przez stanowisko – m.in. gra w wirtualnej rzeczywistości!

P1160794

Idąc dalej, udało mi się również odwiedzić raj dla sympatyków Nintendo Switch oraz muzycznej rozrywki. Just Dance 2018 dalej robi furorę na wszystkich konwentach, daje bowiem nieograniczone możliwości zabawy nawet pięciu różnym osobom. Osobiście udało się zatańczyć w grupie, gdzie musiałem współpracować z obecnymi ze mną na parkiecie uczestnikami. Gra oferuje zatem nie tylko tryb solowy, gdzie kilku ludzi odtwarza kroki pojedynczego gościa na ekranie, rywalizując tym samym ze sobą, lecz również tryb zespołowy. Ten z kolei wymaga współpracy. Każdy z uczestników obserwuje jednego z członków bliżej nieokreślonego zespołu na ekranie, próbując naśladować jego ruchy. Czasem dane figura wymaga zaangażowania wszystkich zawodników, w celu jej poprawnego zatańczenia. Boska zabawa na wiele godzin!

P1160808

Interesującym stanowiskiem, cieszącym się ku zdziwieniu jego organizatorów, było przenośne studio fryzjerskie, oferujące farbowanie włosów na przeróżne kolory. Wybór barw oraz wzoru należał jedynie do Was. Pragnęliście pół głowy zafarbować sobie na niebiesko, a pozostałą część na różowo? Bez problemu! Tak więc, jeśli mieliście ochotę na czas konwentu zmienić swoje oblicze, to nie było lepszej okazji. Warto dodać, że farbowanie trwało kilka minut i odbywało się za pomocą sprey’u, który schodził przy pierwszej kąpieli.

P1160811

Ostatnia rzeczą, jaką udało mi się odwiedzić tego dnia, był pawilon poświęcony grom planszowym. To naprawdę dobra odskocznia od komputerów lub konsolowych przebojów, dającą możliwość spędzenia czasu z innymi uczestnikami konwentu i nawiązania z nimi bliższych relacji. Tym razem grałem w skomplikowaną, ale ciekawą karciankę polegającą na dobrym zarządzaniu swoim majątkiem, aby po rozegraniu ostatniej rundy dostać przychylność sułtana i wygrać partię. Dwa tryumfy oznaczyły ostateczne zwycięstwo. Następnie udałem się do pawilonu poświęconemu gastronomi. Podobnie do zeszłorocznej edycji PYRKONU, jego uczestnicy mogli tutaj za nieco podwyższoną niż zwykle, ale ciągle akceptowalną stawkę, zjeść coś na szybko i ciepłego – np. pizzę lub nachosy. I tym sycącym i miłym akcentem skończyłem sobotę.

Niekończąca się rozrywka!

Mimo iż niedziela to ostatni dzień PYRKONU, a co zatem idzie, najsłabiej obsadzony przez fanów – kiedyś trzeba wrócić do domu i to najlepiej przed rozpoczęciem tygodnia, szkoła oraz praca, to nadal było można się dobrze bawić.

P1160817

Chciałbym tym razem zacząć od pomiętej przez mnie atrakcji typu non-stop z dwóch poprzednich dni. Chodzi mi mianowicie o fotobudkę, w której mogliście zrobić sobie zdjęcia upamiętniające Wasz pobyt na tegorocznej edycji Poznańskiego Festiwalu Fantastyki. A może nawet udało się Wam zwabić do niej ulubioną postać z gry/książki/anime/mangi/filmu – niepotrzebne proszę skreślić  i zrobić sobie z nią wymarzoną fotkę?

Całkiem ciekawym oraz nietypowym dla mnie doświadczeniem, był koncert w karczmie Hearthstone. Jako, iż jestem fanem gier fabularnych, czułem się niesamowicie. Miałem wrażenie uczestniczenia w wielkiej przygodzie. Niczym bohater dobrego RPG-a, przyszedłem do karczmy uzupełnić zapasy i chwilę odpocząć – taką właśnie muzykę słyszy się dobiegającą z głośników podczas zabawy przy produkcjach fabularnych! To po prostu trzeba było doświadczyć na własnej skórze.

P1160820

Nie można też zapomnieć o stanowisku multikina, oferującego możliwość obejrzenia w niecodziennych warunkach – dwóch obrazów. Pierwszym z nich był niewątpliwy przebój Stevena Spielberga pt. Ready Player One, a drugi to aktualna premiera Rampage. Dzika furia. Musze stwierdzić, że seans w dmuchanym kinie na środku placu pomiędzy pawilonami to naprawdę ciekawa alternatywa dla tradycyjnej sali. Tak więc w przyszłym roku, na pewno skorzystam z usług tego multipleksu.

Resztę dnia spędziłem ponownie w pawilonie gier planszowych. Tym razem wcieliłem się w elfa. Lecz nie takiego brawurowego, jakiego to przedstawił Tolkien w trylogii Władcy Pierścieni, tylko zwykłego złodzieja, nieposiadającego kasy na ekwipunek. Cała zabawa polegała na ukradnięciu przez czwórkę bohaterów interesującego ich wyposażenia. Następnie należało uciec ze sklepu, zanim piasek w klepsydrze całkowicie się przesypał. Myślicie, że to proste? No cóż, pamiętajcie, że w tej grze nie było można używać słów, ani jakichkolwiek gestów. Ponadto każdy z zawodników mógł wykonać tylko jeden określony ruch – to chyba nieco komplikuje sprawę, czyż nie? 🙂

P1160776

I w taki oto sposób spędziłem tegoroczną edycję Pyrkonu. Dużo mnie ominęło, pomimo wcześniejszego planowania, lecz czas spędzony pośród poznańskich pawilonów uznaje za szczególnie udany. Nawet biorąc pod uwagę początkowe, drobne problemy. Pierwszego dnia moja towarzyszka odpowiedzialna za fotorelację wydarzenia, zgubiła swoją wejściówkę prasową i musiała zaopatrzyć się w nową. Niemniej z chęcią wybiorę się w przeszłym roku na kolejną edycję PYRKONU. Wówczas zamierzam zwiedzić jeszcze więcej i w całości oddać się temu pozytywnemu szaleństwu. Do zobaczenia na miejscu za rok, mam przynajmniej taką nadzieję!