Relacja oraz podsumowanie tegorocznego Poznań Game Arena!

Relacja oraz podsumowanie tegorocznego Poznań Game Arena!

25/10/2019 przez Bartosz Kęprowski

Czołem! Niedługo minie już tydzień od pełnych wrażeń tegorocznych targów growych w Poznań. Czas zatem na relację i podsumowanie wspomnianego wydarzenia. Ale zanim do niego przejdziemy, jak tam dopisują Wam humorki? Jesteście wciąż pełni radości i czujecie się spełnieni po minionym wydarzeniu, czy może trudy codzienności zdążyły już skutecznie obniżyć Wam poziom endorfin we krwi? Zresztą, nieważne! Myślę, że w obu przypadkach, z chęcią cofniecie się o kilka dni i razem ze mną powrócicie do weekendu, gry braliście udział w tegorocznym PGA. Przypominacie sobie to podniecenie i łaskotanie w brzuch na myśl o nieskrępowanej, dwudniowej zabawie? Cóż, ona właśnie dopiero się rozkręca!

Moja przygoda z tegorocznymi targami zaczęła się dopiero od soboty, z racji iż świadomie odpuściłem sobie Vip Day, który w mojej ocenie jest jawnym, a co za tym idzie, bezczelnym skokiem na kasę graczy wymyślonym przez żądnych pieniędzy organizatorów, bo dla przeciętnego uczestnika targów, nie ma w ofercie nic nadzwyczajnego. W zasadzie kosztuje zdecydowanie więcej niż dwa pozostałe dni konwentu, a w jego programie figurują praktycznie dokładnie te same atrakcje, jakie może zaproponować nam sobota i niedziela. Po co więc przepłać?

Sobotę rozpocząłem od prezentacji gry Iron Harvest, która za jakiś czas trafi na sklepowe półki. Gra to rasowa strategia rozgrywająca się w wykreowanym przez Jakuba Różalskiego świecie 1920+ , w którym to żołnierze walczą ramię w ramię z prawdziwymi mechami. Prezentacja rozgrywki wraz z wywiadem udzielonym przez jednego z twórców zaangażowanych w projekt bardzo mi się spodobała. Dowiedziałem się wielu ciekawostek i, mimo iż trochę przez przypadek postanowiłem zobaczyć prezentację tej gierki, to zdecydowanie nie żałuje swojego wyboru. Samą zaś produkcję dodałem do listy życzeń na steamie i z pewnością zakupię w odpowiednim czasie.

Następnie odbyła się prezentacja nowości na Xbox One. Na ten punkt z sobotniego programu sceny głównej czekałem najbardziej, chciałem bowiem zobaczyć na własne oczy rozgrywkę z Gears 5, które po zwiastunach wciągnęło mnie bez reszty. Podczas trwającej godzinę gry prowadzącego, uczestnicy pokazu mieli okazję zobaczyć niemal cały, pełen emocji prolog. Działo się naprawdę dużo. Pełne dynamiki strzelaniny poprzeplatane przerywnikami filmowymi zacieśniającymi relacje pomiędzy bohaterami opowieści, a także przepiękne, i co najważniejsze, zróżnicowane krajobrazy w tle. Po prostu growe cudeńko warte uwagi każdego szanującego się gracza!

Kolejnym przystankiem na mojej osobistej liście atrakcji był pokaz Doom Eternal. Wow! Te krótkie słowo oddaje wszystkie moje emocje, które towarzyszyły mi podczas prezentacji. Widzowie mieli okazję zgłębić nieco historię Dooma, gra ta to bowiem prawdziwa legenda, jak również śledzić poczynania prowadzących blok. Było dynamicznie, czasem nerwowo, z dreszczykiem emocji, jak również widowiskowo i z humorem. To trzeba było zobaczyć na własne oczy. Zebrani bawili się przednio, o czym mogły świadczyć gromkie brawa na sam koniec bloku.

Po szalonych pokazach przyszła kolej na zwiedzanie pawilonów. Zadowolony z prezentacji Gears 5, nie omieszkałem sprawdzić gry na własnej skórze i powiem, że produkcja w niczym nie ustępuje rewelacyjnej, poprzedniej części. Poza tym, każdy uczestnik targów mógł sobie zrobić fotkę z repliką dzierżonej przez bohaterów wspomnianej gry broni, wyposażonej również w piłę łańcuchową. Super atrakcja!

W międzyczasie udało mi się również sprawdzić Just Dance 2019, tańcząc do jednego utworów znajdujących się w ofercie tegorocznej edycji znanego symulatora wygibasów i kocich ruchów, a także zagrać kilka minut w najnowszą część słynnej platformówki Trine. Kolejna odsłona urzekającej serii jest równie magiczna, pełna zagadek oraz wymagających elementów zręcznościowych, co jej poprzedniczki. Mimo iż nie wprowadza niczego nowego, to stanowi solidny produkt, a platformówek na komputery osobiste nigdy nie za dużo, czyż nie?

Jednak nie tylko samymi grami człowiek żyje. Zatrzymałem się więc na chwilę przy stoisku Samsunga, by podziwiać ich najnowszy telefon komórkowy, a mam tu na myśli Samsung Galaxy Note 10+. Boże, prawdziwe technologiczne cudeńko. Już sam wyświetlacz zachwyca swoją rozdzielczością i kolorami. Telefon wyposażony jest w świetny aparat, rysik, umożliwia nagrywanie filmów w wysokiej rozdzielczości, jak również pisanie po ekranie i przetwarzanie naszych bazgrołów na tekst cyfrowy. To jedynie nieliczne funkcję urządzenia, tych bowiem, jest szeroka gama. Niestety koszt telefonu już nie zachwyca, ale za takie możliwości… wydaje się odpowiednia do jakości, niemniej mnie odstraszyła i z potencjalnym zakupem wstrzymam się jeszcze kilka lat. Jednak skoro piszemy już o stoisku Samsunga, warto wspomnieć, że na miejscu można było skorzystać ze specjalnie zaprojektowanego stoiska VR, imitującego przejażdżkę kolejką górską w lunaparku.

Poza tym, w trakcie konwentu rozgrywały się liczne konkursy. W jednym z nich udało mi się nawet wziąć udział. Mowa tutaj o potyczkach w Lol-u, gdzie dwóch graczy po wybraniu postaci toczyło ze sobą bój na arenie Howling Abyss. Można było wygrać tutaj całkiem fajne nagrody. Nie brakowało też quizów z wiedzy o grze oraz prostych, zupełnie przypadkowych zadanek do wykonania. Innymi słowy, każdy, kto wszedł na scenę, nie zszedł z niej z pustymi rękami.

Wisienką na torcie, wieńczącą sobotę, był dla mnie pokaz gry Cyberpunk 2077! Tak, Redzi zawitali do Poznania. Warto tutaj wspomnieć, iż na terenie targów zbudowano przenośną salę kinową, do której kolejki ciągnęły się w nieskończoność. Szczęśliwie przed samym zamknięciem wpuszczali wszystkich, na schodki, podłogę, byle każdy mógł zobaczyć ich najnowszą produkcję. Sam pokaz był bardzo profesjonalny. Osoba ukazująca nam fragment rozgrywki siedziała wśród widzów, a prezenterka szczegółowo opisywała dziejące się na ekranie wydarzenia. Widzowie mogli zapoznać się z modelem jazdy, posłuchać polskiego dubbingu, który wypada obłędnie, zobaczyć dwa różne buildy głównego bohatera, jeden skupiony na inteligencji i technologii, drugi preferujący rozwiązania siłowe, a także wziąć udział w wykonaniu pewnej tajemniczej misji , razem z nieoczekiwanym towarzyszem. Było warto to zobaczyć. Muszę przyznać, że nieszczególnie czekałem na premierę Cyberpunk 2077, ale po tej prezentacji, z pewnością dam grze szansę i kiedyś w nią zagram.

W sobotę także wpadłem na Giermasz, niestety, w przeciwieństwie do poprzednich lat, growa oferta na komputery osobiste była bardzo uboga. O ile z odwiedzonych przez mnie wcześniej poznańskich targów zawsze wychodziłem z przynajmniej jedną grą w ręku, tym razem opuściłem stoisko z nietęgą miną. Nie można mieć wszystkiego. Jednakże dla pasjonatów konsol, oferta był zdecydowanie bardziej obfita. Ceny może i wysokie, ale dostępne tytuły do zakupienia zróżnicowane i pochodzące z najwyższej półki, a co za tym idzie, odznaczające się doskonałą jakością i grywalnością.

Przejdźmy teraz do niedzieli. Dzień rozpocząłem od zwiedzania pawilonów. Nie uwierzycie, jak miłe może być przechadzanie się wśród licznych stoisk znanych lub nie wydawców, którzy z chęcią oferują Ci możliwość zagrania w ich niedokończone jeszcze projekty bądź dopiero co wydane gry. Na przykład można było sprawdzić Children of Morta, za których wydanie odpowiedzialne jest 11 bit studios. Aaaa.. warto tutaj zaznaczyć, że wspomniana ekipa szukała również nowych pracowników. A więc, drodzy czytelnicy, jeśli tylko mieliście odpowiednie kwalifikacje, to mogliście zasilić szeregi jednej z najbardziej wpływowych w Polsce ekip, tworzących gry, które faktycznie zmieniają oblicze współczesnej branży. A jakby tego było mało, przedstawiciele studia z chęcią udzielali rad odnośnie potencjalnej kariery w dziedzinie IT, nawet jeśli brakowało Wam odpowiednich umiejętności do podjęcia z nimi współpracy. Wśród stoisk moim oczom rzuciła się gra Shing! będąca staroszkolną, chodzoną bijatyką ukazaną w 2D, charakteryzującą się dynamiczną rozgrywką, zróżnicowanymi bohaterami, możliwością gry w coopie do czterech osób i urzekającą, piękną grafiką. Kolejną perełką okazała się gra Weakless. To wysokiej klasy platformówka zakładająca współpracę pomiędzy dwoma niezwykłymi bohaterami. Otóż jeden z nich nie widzi, a drugi nie słyszy. Niemniej razem stanowią idealny duet. Całość utrzymana jest w klimacie czasem mrocznej, a czasem urzekającej baśni. Pierwsze wrażenie jest powalające. W całym zgiełku udało mi się wyłowić jeszcze jedną wartą uwagi pozycję, była nią gra o tytule Riftbreaker, przypominająca rasowego RTS-a z mnóstwem mechów w roli głównej. Warto tutaj dodać, że na miejscu można było wziąć udział w loterii, w której każdy coś wygrywał. Poza tym, na odwiedzających stoisko czekał olbrzymi mech, z którym można było cyknąć sobie fotkę.

Tego dnia również wpadłem na scenę główną dowiedzieć się kilku ciekawostek o nowościach na Nintendo. Kochani, Luigi’s Mansion 3 to dopiero gra! Połączenie Ghostbusters z Mario! Ogromna pomysłowość, przyjemna dla oka grafika i rozgrywka, która wyzwala furę endorfin. Aż samemu chciało mi się wyrwać pada prowadzącemu prezentację i zacząć rozróbę w posiadłości pewnego nieprzyjaznego, metafizycznego właściciela. Niemniej Luigi’s Mansion była tylko przystawką przed … Ring Fit Adventure! Coś takiego zdarzyło mi się widzieć pierwszy raz na oczy. Gracze otrzymują elastyczne kółko, do którego zostaje przymocowany pad, a następnie biorą udział w szeregu sportowych wyznań, które nie tylko dają ogrom frajdy, lecz również skłaniają do ruchu i ćwiczeń. Dobra zabawa w połączeniu ze spalaniem kalorii wydaję się niemożliwa? Zagrajcie więc Ring Fit Adventure, gwarantuję, że natychmiast zmienicie zdanie.

Pomimo opisanych powyżej atrakcji, wszyscy zebrani w niedzielę na PGA czekali na główny punktu programu, a tym był oczywiście konkurs cosplay. Pamiętacie tegoroczne kostiumowe show na Pyrkonie i Magnificonie? Pyrkon zaskoczył wszystkich rozmachem wydarzenia, profesjonalnym podejściem, przerywnikiem w postacie pokazu mody zrealizowanego na wzór mrocznej baśni, a także samymi występami cosplay’erów. To było coś. Zaś Magnificon… bądźmy szczerzy, organizatorska porażka. Takiej nędzy dawno nie widziałem i nie mówię tutaj o występach cosplay’erów, ale całej towarzyszącej wydarzeniu otoczce. Jak zatem wypadło PGA? Rewelacyjnie! Postęp w porównaniu do poprzednich lat był ogromny. Tym razem na scenie zdecydowany się wprowadzić nowy rodzaj występu. Otóż niektórzy uczestnicy dalej odgrywali scenki, jak kiedyś, inni zaś prezentowali stroje, podczas gdy prezenter przedstawiał widowni niekiedy skomplikowany proces powstawania kostiumu oraz przemyślenia jego autora. Trzeba przyznać, że występy były przemyślane, stroje bosko wykonane a organizacja wydarzenia zachwycała dbałością o detale. Nawet pierwszy raz zgodziłem się z wyborem jury, co niezmiernie rzadko mi się zdarza… a szczerze mówiąc, jest to pierwsza taka sytuacja w moim życiu.

Na PGA znalazł się również kącik dla komputerowych artystów. Takim przykładem było stoisko ze specjalistycznymi tabletami do szkicowania i rysowania. Przyznam szczerze, że dzieła niektórych uczestników wprawiłyby w podziw niejednego znawcę sztuki. Po prostu wow! Ludzie potrafią tutaj wyczyniać niesamowite cuda.

I na tym mógłbym zakończyć swój wywód. Niemniej, powiem Wam, że to, co możecie przeczytać powyżej, to tylko ułamek czekających was atrakcji na PGA. Ja sam pograłem jeszcze w The Surge 2, Beyond: Dwie Dusze, a także przeszedłem demonstracyjny etap w Wasteland 3. Brzmi ciekawie? Była tutaj także pełna gier miejscówka Nintendo Switcha. Poza tym na odwiedzających czekały przygotowane z myślą o nich nietrudne konkursy z wartymi do zgarnięcia nagrodami, rozgrywki E-sportowe, jak również najwyższej klasy stoiska do Virtual Reality, od którego jeżył się włos na głowie. Widzicie, ile tego było? Więcej nie zdradzę, Ci, co byli razem ze mną na PGA, wiedzą, o czym mówię, reszta niech żałuje i czym prędzej rezerwuje czas i bilet na przyszły rok. Takiego wydarzenia nie wypada bowiem pominąć w swoim kalendarzu. Do zobaczenia w przyszłym roku!